Blog
barbarus
barbie
barbie Były fizyk dziś komputerowiec
53 obserwujących 428 notek 621010 odsłon
barbie, 30 czerwca 2017 r.

Totalna władza - totalna opozycja

1466 143 1 A A A

Krótki wstęp dla urodzonych po 1960 roku:


    W okresie pierwszej (do 1981 r.) ”Solidarności” nie brano pod uwagę całkowitego, a nawet częściowego przejęcia władzy Nie było po prostu na to szans. Rządy Breżniewa (a ściślej rzecz biorąc grupy skupionej wokół jego działaczy) skutecznie do tego „zniechęcały”, a koncentracja wojsk „bratnich krajów” wokół granic Polski w grudniu 1980 r. pod pozorem manewrów Układu Warszawskiego (o dziwo – bez udziału wojsk polskich!) była naprawdę poważnym ostrzeżeniem.


     Śmierć Leonida Breżniewa, która zapoczątkowała zmiany w państwie „bratniego narodu” i związane z nią „zawirowania” na szczytach władzy u naszego wschodniego sąsiada (w okresie od 1982 do 1985 wymieniono 4 przywódców!), oraz „pieriestrojka” całkowicie zmieniły zewnętrzne uwarunkowania. Do tego doszło finansowe i polityczne bankructwo polityki stanu wojennego i próby uratowania starego systemu w Polsce oraz narastające wrzenie w tak zwanych „demoludach”. W rezultacie władze komunistyczne zdecydowały się na częściowe dopuszczenie „opozycji solidarnościowej” do władzy i w efekcie w czerwcu 1989 r. w Polsce miały miejsce częściowo wolne wybory. Potem już ruszyła lawina – „aksamitna rewolucja” w Czechosłowacji, znacznie mniej „aksamitna” w Rumunii zakończona śmiercią ponad 1000 ludzi i morderstwem sądowym dokonanym na Nicolae Ceausescu i jego żonie („proces” trwał 2 godziny, a wyrok śmierci wykonano natychmiast), upadek muru berlińskiego itd.

    Wkrótce również poniosła porażkę polityka „pieriestrojki” Gorbaczowa, nastąpiła próba puczu, która wyniosła do władzy Borysa Jelcyna i Związek Sowiecki po prostu rozwiązano. Nie znikły jednak tendencje imperialistyczne, które po „rezygnacji” Borysa Jelcyna (w 1999 r.) wyniosły do władzy Władimira Putina.


Totalna władza i totalna opozycja:


    Nie sposób analizować procesu transformacji w Polsce bez uwzględnienia tych uwarunkowań zewnętrznych. „Okrągły Stół” miał oczywiście zabezpieczyć interesy „starych, wypróbowanych towarzyszy”, a równocześnie uspokoić sytuację w kraju dzięki ograniczonemu i kontrolowanemu dopuszczeniu „opozycji solidarnościowej” do władzy. Niestety, jak się później okazało obie strony źle oszacowały swe „pozycje wyjściowe”. „Strona rządowa” je znacznie przeceniła, zaś reprezentanci „strony społecznej” nie docenili swej popularności w społeczeństwie. W rezultacie wynik częściowo wolnych wyborów zaskoczył wszystkich i osiągnięty kompromis oczywiście nikogo nie zadowolił.


    W moim przekonaniu ten „grzech pierworodny” wpłynął na cały proces polskiej transformacji i jego konsekwencje ponosimy do dzisiaj. Ludzie dobrze umocowani w starym systemie rozpoczęli walkę o utrzymanie swych pozycji, zaś „nowe siły” dążyły do odrzucenia tego „zgniłego, okrągło stołowego kompromisu”. Konsekwencją była „nocna zmiana” w 1992 r., upadek rządu Jana Olszewskiego, porażka Waldemara Pawlaka, który w rezultacie utworzyła Anna Suchocka, której rząd też szybko upadł i premierem został ponownie (tym razem z sukcesem, lecz tylko na dwa lata) Waldemar Pawlak. Premierzy Polski zmieniali się jak w kalejdoskopie, jednak wyraźna (do 2005 r.) była przewaga zwolenników „kompromisu”, co oczywiście nie zadowalało zwolenników zasadniczych zmian. Krótki epizod rządów PiS trwał do 2007 roku, a po nim do władzy doszła PO z premierem Donaldem Tuskiem na czele. Był to niewątpliwie rząd kontynuacji polityki „grubej kreski”. Swych przeciwników określał jako „oszołomów” i „moherów”, zaś jego prominentny członek (p.Sikorski) nawoływał do „dorżnięcia watahy”.


    Obecna sytuacja jest wynikiem przejścia Donalda Tuska do Brukseli i związanego z tym kryzysu przywództwa w PO spowodowanego utratą charyzmatycznego lidera. Tragedia w Smoleńsku przyczyniła się również niewątpliwie do sukcesu wyborczego PiS, która to partia dość konsekwentnie nie zgadza się z kontynuacją „okrągłostołowego kompromisu” i agresywnie atakuje wszystkich mających inne od „linii PiS” poglądy wyzywając te osoby od „komunistów i złodziei”.


    No i mamy to, co mamy. Obie strony sporu coraz mocniej okopują się na swoich pozycjach. Echa tego można także znaleźć na „Salonie24”. Nie sposób nie odnieść wrażenia, że obie strony dążą do „dorżnięcia przeciwnej watahy”. W rezultacie mamy do czynienia z totalną władzą, która dąży ze wszelką cenę do faktycznej zmiany ustroju Państwa i wyeliminowanie wszelkich form kontroli (Trybunał Konstytucyjny, sądownictwo powszechne, IPN zamieniony w orwellowski „PrawdoMin”, samorządy itp.). PiS zachowuje pozory demokracji, ale faktycznie nie dopuszcza do jakiejkolwiek dyskusji z „opozycją totalną” (i żadną inną) wykorzystując „maszynkę do głosowania” i posługując się sojusznikami o dość wątpliwych życiorysach.

Opozycja zaś podzieliła się, nie dysponuje żadnym liderem, który byłby w stanie zdobyć większą popularność – mamy raczej do czynienia z ciągłymi kompromitacjami przywódców. W efekcie PiS, a właściwie Jarosław Kaczyński nie ma z kim przegrać.


   Podział Polaków (tak, Polaków, bo ci, którzy nie głosują na PiS są także Polakami!) ciągle się w wyniku takiej polityki pogłębia, lecz dziś nie jest już prostym odzwierciedleniem podziału wynikłego z ustaleń „okrągłego stołu”, lecz raczej inną wizją rozwoju Polski. Pogłębianie tego podziału na pewno nie leży w interesie Polski i Polaków – powinna to brać pod uwagę zarówno władza, jak i opozycja. Wojna totalna zawsze prowadzi do porażki, której skutki długo odczuwają wszyscy.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Bardzo duży! Poważnie!

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • A co ma piernik do wiatraka? Dziś zdaje się niejaki p.Plichta (ten od AmberGold) siedzi już...
  • Ślicznie, Pani Wiesławo - ale co z tego Pani elaboratu wynika w sprawie pomnika tych 2...
  • Można by spróbować postąpić tak, jak na polach Bitwy Gorlickiej (i okolicach) z I WŚ. Są...

Tagi

Tematy w dziale Polityka